Meta planuje rewolucję w smart okularach – czy to przekroczy granicę prywatności?
Jeśli zależałoby to od Zuckerberga, nagrywanie bez zgody byłoby dopiero początkiem. W inteligentnych okularach Meta może pojawić się funkcja budząca poważne kontrowersje, która w polskiej rzeczywistości natychmiast uderza w kwestie prywatności w przestrzeni publicznej oraz zasady RODO.
Według informacji uzyskanych przez The New York Times, Meta – spółka macierzysta Facebooka – zamierza wbudować technologię rozpoznawania twarzy do swoich inteligentnych okularów sprzedawanych pod markami Ray-Ban i Oakley. Funkcja określana wewnętrznie jako Name Tag pozwoliłaby użytkownikom za pomocą sztucznej inteligencji identyfikować osoby w pobliżu i zbierać o nich informacje.
To szczególnie niepokojące w sytuacjach takich jak transport publiczny, ulica czy kawiarnia – miejsca, gdzie ludzie automatycznie liczą na zwykłą anonimowość.
Brak obrony przed niewidzialnym okiem technologii
Dla przechodniów na ulicy w przypadku inteligentnych okularów z rozpoznawaniem twarzy praktycznie nie istniałaby żadna ochrona. W Polsce brzmi to jeszcze ostrzej na tle debat o zgodzie, ochronie danych osobowych i roli UODO.
Meta z powodów etycznych i technicznych zrezygnowała z pomysłu rozpoznawania twarzy już podczas prac nad pierwszymi inteligentnymi okularami Ray-Ban. Teraz jednak ze względu na niespodziewany sukces rynkowy smart okularów oraz rzekomo „łagodniejsze" środowisko polityczne, rozwój tej funkcji wrócił na wokandę.
W Europie i Polsce podobne działania nieuchronnie byłyby oceniane przez pryzmat europejskich regulacji oraz wrażliwości na dane biometryczne.
Wewnętrzny rozwój trwa, ale kluczowe decyzje wciąż nie zapadły
Źródła podają, że wewnętrzne prace nad funkcją rozpoznawania twarzy dla inteligentnych okularów już trwają, ale ostateczna decyzja o rzeczywistym wdrożeniu oraz szereg krytycznych szczegółów pozostają otwarte. Dla rynku UE jest to dodatkowo kwestia tego, jak całość byłaby zgodna z przepisami dotyczącymi biometrii.
Inżynierowie Meta muszą zmierzyć się z fundamentalnym problemem: czy system powinien rozpoznawać wyłącznie znajomych z sieci społecznościowych użytkownika, czy może każdą osobę z publicznym profilem?
Zakres rozpoznawania – najbardziej drażliwe pytanie
Z punktu widzenia funkcjonalności największy sens miałoby umożliwienie identyfikacji przez inteligentne okulary każdej osoby z publicznym profilem w mediach społecznościowych. Problem w tym, że może to okazać się zbyt skandaliczne.
Rozważano ograniczenie rozpoznawania tylko do kręgu „znajomych" użytkownika z platform społecznościowych, ale najwyraźniej nie ma to większego sensu – szczególnie gdy chodzi o przypadkowe spotkania w pracy, szkole czy po prostu na ulicy.
„Technologia rozpoznawania twarzy na amerykańskich ulicach stanowi szczególnie poważne zagrożenie dla codziennej anonimowości, która jest dla nas wszystkich funkcjonalna. Ta technologia jest żyzną glebą dla nadużyć" – zareagował na pomysł Mety Nathan Freed Wessler, prawnik organizacji American Civil Liberties Union.
W polskim kontekście ta teza łatwo łączy się z obawą przed inwigilacją i utratą zwykłej anonimowości w mieście.
Konflikt z prestiżowym partnerem może powstrzymać kontrowersyjny plan
Dla tych, którym pomysł Mety się nie podoba, jest także dobra wiadomość: z powodu planów dotyczących rozpoznawania twarzy zespół Zuckerberga może wejść w konflikt nawet z EssilorLuxotticą – spółką macierzystą marek Ray-Ban i Oakley.
W przypadku marek premium ryzyko reputacyjne w UE jest zwykle postrzegane jako szczególnie wrażliwe. EssilorLuxottica sprzedała w zeszłym roku na całym świecie 7 milionów inteligentnych okularów stworzonych we współpracy z Meta.
Firma dosłownie nie jest w stanie produkować ich wystarczająco dużo, tak wysokie jest zainteresowanie – także ze strony osób kupujących je głównie ze względu na styl życia i wygodę.
Firma najprawdopodobniej nie chce znaleźć się w centrum skandalu, który mocno uderzyłby w reputację jej prestiżowych marek. Samo w sobie jest szczęściem, że dotychczas wokół kamer w inteligentnych okularach nie wybuchł wielki skandal, choć w Europie temat nagrywania bez zgody regularnie wywołuje ostre reakcje.













